O Mnie…

Pomyślałem właśnie, że nie sposób napisać Ci całą moją historię w jednym mailu. OK, przyznaję się – właśnie usiadłem i spróbuję.

Kiedyś tak jak Ty miałem problemy z podrywaniem lasek. Zawsze byli dokoła bardziej przystojni czy silniejsi koledzy za którymi te dziewczyny same się uganiały, a ja…
nawet nie wiedziałem co mam powiedzieć.

Z resztą gdybym podszedł i zaczął mówić i tak by mnie pewnie wyśmiały…
Tak było od szkolnych lat, ale lata mijały i w liceum się niewiele zmieniło.
OK, miałem dużo koleżanek, dużo z nimi przebywałem, jednak kiedy chciałem coś więcej, one odmawiały.

Pamiętam do dziś jak w III klasie liceum napisałem do koleżanki z klasy liścik, że znaczy ona dla mnie tyle ile dla okrętu znaczy ocean.
Czy jakoś tak to leciało, odpisała, że miło jej, ale dla niej będę zawsze jej najlepszym kolegą z klasy, który blablabla… jej kolegą!
Podczas gdy ona miała takie piękne ciało, jędrną pupę, ja miałem być jej kolegą!

O Mnie...<- to ja, około roku 2003

Zgadnij co? Nic nie zmieniło się przez kolejne 2 lata. Minęła trzecia, następnie czwarta klasa liceum, jedne i drugie wakacje, w końcu trafiłem na pierwszy rok studiów.
Miałem na roku 223 dziewczyny i razem ze mną było 14 facetów! W grupie było nas czworo. Miałem jeszcze więcej koleżanek, jeszcze więcej imprez, a wiesz ile lasek w tym czasie bzyknąłem?
Żadnej nowej.
W listopadzie coś się wreszcie stało. To zmieniło się wówczas, kiedy pewna dziewczyna wyśmiała mnie dosyć mocno.
Wyobraź sobie, że gdy pojawiła się w naszym imprezowym środowisku (jako koleżanka naszej kumpeli), sama zaczęła mnie podrywać.

Bo jej zimno, to stanęła bliżej, bo jej się w szpilkach źle idzie, to żeby ją za rękę prowadzić w ramach pomocy, później żeby sama nie wracała, to prosiła żebym ją odprowadził, dużo ze mną rozmawiała i nieraz całowaliśmy się z jej inicjatywy.
A ja dalej nie wiedziałem, jak mam to prowadzić 😀 szybko laska dała sobie spokój.

Wtedy przez zupełny przypadek (a może tak miało być?) odkryłem pierwsze materiały o podrywaniu. Byłem w pierwszej chwili zszokowany, że istnieje specjalna nauka, dzięki której mógłbym w mgnieniu oka poderwać każdą dziewczynę, która mi się podoba.
Nie miałem tego NIGDY w życiu! OK, rozumiałem, że to nie będzie w chwilę, że zajmie czas aby się tego nauczyć, ale czas i tak upłynie, a tu miałem coś co mogło realnie odmienić całe moje dotychczasowe życie.
To był rok 2004, byłem wtedy na krótko przed 19 urodzinami.

Dalej sprawy potoczyły się dość szybko, choć w tamtym momencie tak nie myślałem.
Tych materiałów nie było wiele, szczerze, miałem do dyspozycji raptem 20 stron o byciu pewnym siebie, budowaniu ramy i odpowiedniej postawy przy dziewczynach.

Jeżeli jesteś pewny siebie i jesteś dla niej nieodstępny, ona jest Tobą zaintrygowana, bo jesteś inny, bo nie lecisz na nią jak wszyscy, bo ona musi się o Twoją uwagę postarać, bo ją zlewasz co chwilę i zaczepiasz znowu, a inni biegają za nią jak ona im każe.

Tutaj laska traciła pewność,
traciła grunt pod nogami. To działało.

Wiedziałem jak mam się zachowywać wśród lasek, które miałem siłą rzeczy w swoim otoczeniu, jednak wciąż miałem problem żeby do obcych zupełnie dziewczyn na korytarzu podejść i wprost wyjechać jej, że podoba mi się i chcę ją poznać, nie wiedziałem o czym mam dalej rozmawiać.
To musiało się zmienić!

Zrobiłem pierwszy krok, zrobię następny, zależy mi na tym bardzo!
Skutkiem tego pożegnałem się z częścią kumpli, niektórym z nich nie odpowiadała moja przemiana.

Woleli starego mnie, któremu łatwiej można było coś narzucić, który biegał z nimi co weekend się napić. A ja wolałem spędzać czas z laskami, wypić tylko trochę, bo liczył się sukces w postaci numeru telefonu czy efektu w rozmowie, a nie kto ile wypije „bez popity” w jednej rundzie studenckiej ruletki.

Oczywiście bawiłem się i żyłem po całości, ale jeśli wiesz jak wygląda akademickie życie, to wiesz że niełatwo jest nagle innym ludziom zrozumieć, że chcesz czegoś innego niż wstać o 14 rano po imprezie, tej z piątku na wtorek. Próbowałem ich zachęcać, pokazywać materiały, ale nie chcieli tego słuchać, śmieszne się to im wydawało.

Szybko zauważyłem, że stałem się mistrzem teorii, ale tej praktyki było u mnie zdecydowanie za mało.
Chciałem więcej, rozumiałem już tyle, ale kiedy w praktyce działałem nie zawsze było tak jak w książce, ponieważ wielu innych rzeczy tam napisanych nie było.

Wtedy dzięki koledze z Warszawy, dołączyłem do zamkniętego forum o uwodzeniu – zrzeszało dosłownie 20-kilka osób, w połowie dzisiejszych trenerów ale to inna bajka.

Tworzyliśmy wzajemną grupę wsparcia.

Rok później w 2006 poznałem dwóch wspaniałych towarzyszy za pomocą lokalnego forum (fora o uwodzeniu stały się już do 2006 roku powszechne i otwarte),
materiałów było więcej dzięki osobom, które szkoliły się w Chorwacji (w Polsce nie było wtenczas nikogo,
kto byłby na tyle kompetentny, by prowadzić jakiekolwiek warsztaty, szkolenia czy kursy).

Tak poznałem S. i Greg’a. Ten drugi wylądował 2 lata później w Nowym Jorku, gdzie przez pół roku trenował MysteryMethod.

W roku 2006 istniały 4 nurty uwodzenia – MysteryMethod jako bardzo analityczna metoda, której model uwodzenia rozkładał się na fazy A1,A2,A3,C1,C2,C3,S1,S2 i trzeba było zapamiętać co się kiedy robi i mówi.

Było też SpeedSeduction Rossa Jefferiesa, który uczył jak układać słowa by tworzyc odpowiednie sekwencje wyobrażeń i manipulować odczuciami dziewczyny (tzw. hipnotyczne uwodzenie).

Istniał nurt Badboy&Shark trenerów z Chorwacji, których metodyka ugruntowana była na twardym zachowaniu wobec kobiety, byciem pewnym siebie i niedostępnym,
oraz kanadyjski Zan Perrion, który uczył romantyzmu i magicznie szybkiego zakochiwania kobiet w sobie.

W 2006 roku dzięki internetowemu forum jeździliśmy razem z S. i Gregiem do naszych znajomych z forum, którzy mieszkali w Szczecinie, Toruniu, Bydgoszczy i Koszalinie,
aby razem podrywać i uzupełniać się, dawać sobie wzajemne korekty, wymieniać doświadczenia.

Ciągle popełnialiśmy błędy

4 lata wcześniej nie uwierzyłbym, że będę miał takie życie.
Ciągle jednak uczyliśmy się popełniając wiele błędów, to nie było tak, że zlizywaliśmy śmietankę i korzystaliśmy w pełni z życia pośród pięknych kobiet.
Były spektakularne sukcesy,
jednak na co dzień to odrzucenia na różnych etapach znajomości były naszym chlebem powszednim.

O Mnie...

W lutym 2007 w Szczecinie, razem z S., Gregiem i naszym kolegą Linege’m, wzięliśmy udział w szkoleniu zindywidualizowanym.
Od czwartku do soboty nad ranem szkoleni byliśmy przez Warszawską grupę z materiału MysteryMethod (jeden z członków grupy wziął udział w szkoleniu z metody MM bezpośrednio u Mysterego w Wielkiej Brytanii).
Podczas spędzonych niesamowicie intensywnych 3 dni w Szczecińskim CafeClub w centrum handlowym Galaxy i klubie Trezor, od środy do niedzieli zafundowaliśmy sobie może 12h-15h snu. Nie było czasu spać.
Przez 3 dni teorii chłopaki pokazali kilka psychologicznych tricków, omówili jak wg. nich powinny wyglądać wszystkie poziomy attraction, poziomy rapportu oraz co powinno się w nich znajdować – słowem: cały model uwodzenia.
To co działo się na tamtym szkoleniu to temat na zupełnie inną historię.

Od tego czasu, równolegle z wydarzeniami które zaraz opiszę,
przez ponad 2 lata trenowani byliśmy wraz z S. przez dwie wyjątkowo otwarte,
pewne siebie i swej seksualnej atrakcyjności kobiety.

To pozwoliło nam na stworzenie zupełnie nowego podejścia do metod uwodzenia. Zrozumiałem wtedy najważniejsze:

Będąc trenowanym przez kobietę szybko zauważysz, że w uwodzeniu nigdy nie wiesz wszystkiego, za to uwodzona kobieta zawsze czuje wszystko. Więc reaguj na to co ona czuje, a nie na to, co Ty wiesz.

Latem 2008 roku przyszło mi osobiście poznać Zana Perrion’a.
Spędziliśmy tydzień nad polskim morzem podczas mojego pierwszego w życiu obozu uwodzenia.

To co działo się przez 6 fantastycznych dni nad polskim morzem,
trudno jest ująć w słowa…
przez 6 dni i nocy Trójmiasto należało tylko i wyłącznie do prawdziwych mężczyzn, którzy codziennie dawali szczęście co najmniej 28 kobietom każdego dnia.

Uczyli się wszyscy – zarówno uczestnicy seminarium jak i trenerzy. Śniadanie, plaża, miasto i kwitnące życie klubowe każdego dnia.
Fantastyczne kobiety, szum morza, zapach seksu i ta opalenizna. Mieliśmy w końcu ze sobą samego Zana Perrion’a.

Zan to jeden z najznakomitszych uwodzicieli na świecie, któremu Neil Strauss poświęcił cały rozdział w swojej książce „Gra”,
nazywając go „niekwestionowanym mistrzem wagi ciężkiej tego gatunku”,
a Komo TV z Seattle nazwała go „Największym uwodzicielem na świecie”.

Zan przez wiele lat stał się na świecie synonimem bardziej naturalnego i otwartego emocjonalnie sposobu komunikowania się z kobietami.

O Mnie...

F. i Zan Perrion – 2008, obóz uwodzenia Sopot

Podczas seminarium Zan nauczył nas drogi wolnej od wyuczonych zachowań,
od udawania przed kobietą czegoś.
Tylko my i nasze emocje.

Po co pytać dziewczynę o opinię na jakiś temat, byleby rozmowa się rozkręciła,
skoro można powiedzieć:

Jesteś piękna, chodź na randkę

Dzisiejszy świat sprawia, że nie jesteśmy autentyczni.
Kobieta często na początku gra nie okazując swej prawdziwej osobowości,
tego jakim ciepłem potrafi darzyć Ciebie, tego jak troskliwa jest.

Kobieta skrywa swoją seksualność i zachowuje dystans, starając się odcedzić tych którzy mogliby ją skrzywdzić.
Dopiero później możesz odczuć jakim ciepłem potrafi darzyć Ciebie.

Mężczyźni również nie są tu lepsi.
Prędzej zapytamy kobietę o opinię na drugorzędny temat,
niż odważymy się wyjść poza ramy zwykłego zagadania o nic i zdecydujemy się być z nią szczerymi.

Wcale nie chcieliśmy pytać o drogę, o imprezy w mieście,
ani podstępem otwierać z nią rozmowy, chcieliśmy iść na imprezę z nią!

Kiedy nie wiesz gdzie iść,
zawsze wybieraj drogę która da Ci więcej pozytywnych wspomnień.

Zanowi dziękuję za cenną naukę. Za świetną zabawę na domowej imprezie, za informację zwrotną i pomoc w klubie,
za wspólnie spędzony czas oraz za nasze rozmowy.
Za to czego nauczył nas wszystkich, co przekazał i jak nas zmienił.
Dzięki temu rozwojowi,
w roku 2008 poprowadziłem swoją pierwszą w życiu konferencję o Uwodzeniu. Trwała 2 dni, zebraliśmy na sali prawie 80 osób. Tutaj możesz zobaczyć urywek z mojej konferencji z roku 2008:

W roku 2009 wraz z czarnowłosą (a wcześniej blondwłosą) urokliwą kobietą… jeździliśmy po Polsce trenować mężczyzn w podrywaniu i uwodzeniu.
Tak naprawdę pierwsze moje szkolenie przeprowadziłem dużo wcześniej wraz z S.,
w grudniu 2007 we Wrocławiu.
Ludzie sami pisali do nas z for internetowych i prosili o poświęcenie im weekendu. Zgodziliśmy się raz, później nie było już odwrotu, wciągnęło to i nas i ludzi.

Ponad 3 lata spędzone z urokliwą czarnowłosą trenerką nauczyły mnie bardzo wiele.
Te twarze, które rzucały się nam na szyję i dziękowały. Tego nie zapomnę nigdy.

W tym czasie moja szkoła działała już profesjonalnie, wydawaliśmy pierwsze nasze książki które zawsze ograniczaliśmy czasowo, by tym którzy je kupią, mogły one działać jak najdłużej.

W roku 2012 nagrałem pierwszy w życiu film… wraz z 3 mocno zakręconymi flirciarami. Film wraz z częścią instruktażową oraz godzinną demonstracją z podrywu zajął ponad 6 godzin.O Mnie...

 

F.

Zobacz, co piszą o F. osoby które go poznały
O Mnie...
„Kiedy zaczynałem rozmawiać z F. czułem się coraz mocniejszy. Po prostu z samej rozmowy. Koleś niesamowicie przekazuje. Naprowadza na tą dobrą drogę.
Z paru godzin rozmowy z nim wyciągnąłem więcej niż przez kilka lat czytania artykułów i książek.”

– Faber, uczestnik szkolenia, Wrocław

„Miałem okazję w luźnej, klubowej atmosferze porozmawiać z F., który odpowiadał wyczerpująco na każde moje pytanie i motywował do dalszej, już samodzielnej pracy. Fajne ma gość podejście do życia oraz do ludzi i chyba to nie tylko moje zdanie.”
– Rafał, uczestnik szkolenia, Warszawa

„Drugiego dnia poznałem F. No cóż – pierwsze skojarzenie – Franz Maurer z filmu „Psy”. Połączenie naturalnej charyzmy, poczucia humoru oraz lekkiej aury niedostępności i tajemniczości to mieszanka wybuchowa. Jeśli chcesz spotkać bardzo wyluzowaną osobę, pełną wewnętrznej empatii, charyzmy oraz dystansu do tego, co robi, a w dodatku chcesz dostać fachową naukę – polecam – ja się nie zawiodłem.
Każdy musi mieć świadomość, że to on odpowiada za swoje życie i czy skorzysta z wyniesionej wiedzy czy też nie – to tylko i wyłącznie JEGO własna decyzja…”

– Paweł (Luckyboy), uczestnik szkolenia, Wrocław

„Te słowa F. zapadły mi w pamięci: jeżeli nie wiesz czy podchodzić… podejdź, jeżeli nie wiesz czy brać numer… bierz numer, jeżeli nie wiesz czy ją pocałować… całuj.”
– Wiktor, uczestnik szkolenia, Wrocław

Znacznie więcej pełnych opinii znajdziesz tutaj.

 

O Mnie...
O Mnie...

Latest posts by F. (see all)

Dodaj komentarz