Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.10

SOBOTA, Dzień Piąty
– „Objawienie”

 

Tego dnia od rana słucham, co to się wczoraj nie działo w nocy, jeden przebija się przez drugiego ze spostrzeżeniami wczorajszych akcji, jest ok 11:00 rano…

Słychać pstryknięcie otwieranej puszki. Marcin i Marcin… co oni w ogóle mi opowiadają…? Aż szok. 😉

Marcin: „Wbijamy do stolika z konkretnymi sztukami, a one do nas: wypier… – więc my uśmiechy, trzymamy ramę i nic. I to tak trwa, laski grożą że zaraz dostaniemy wpierdziel. Wołają kolegę, wbija agresywny kafar, rzuca się, bo one mówią że my nie chcemy iść. Siema stary, jak imprezy w ogóle? A właśnie, Ty pewnie będziesz wiedział jak …”

Chwila tematu, kafar już ich kumpel i kontempluje z nimi z uśmiechem i radością o imprezach oraz gdzie i jak iść, olewa te laski, którym kopara opadła w dół i podnieść się nie może żuchwa z blatu.
Miały miny jakby na świętych trafiły, którzy mają TAK SILNĄ RAMĘ, że nikt jej nie przebija, tylko każdy cieszy się z nimi.

Epickie.

Druga chłopaków akcja – zgarnęli jakieś grono 2 facetów i 2 laski i sprawili, że te laski chciały z nimi odejść na imprezę zostawiając tamtych, a tamci zostali dosłownie zmiażdżeni ramą i już długo stali obok nic nie mówiąc, byli obecni ciałem, lecz nie duchem.

Piękne.

Uderzamy na plażę omówić resztę skryptu, patenty dotąd nieruszane. Nawet J.J. nie znała wszystkiego, bo to szkolenie II-stopnia jest.
Leżymy na plaży, wcinamy rybkę i wszyscy dostają wiedzę, jakiej od bardzo, bardzo dawna nikomu nie przekazywałem.

Wszyscy pod wpływem szoku, każdy ma wrażenie, że to co dotąd robili można było „taaaaak pocisnąć…”, gdyby to co tutaj znać wcześniej…

Szybki obiad i świętujemy dziś ostatnią noc praktyki. Tylko pierwszy Marcin pasuje. Nie ma już energii, musi trochę odespać, przynajmniej do połowy nocy.

Działamy! Stoję z J.J. przy zejściu na plażę, kilka kroków od nas na schodach Karol i Marcin ujeżdżają dwójkę.

Przy okazji dostrzegamy w centrum ostrą zadymę… kilkadziesiąt osób walczy na raz, przy policji, co to w ogóle jest?
Podjeżdża opancerzona kabaryna, wysiadają antyterroryści w kaskach i z bronią…
Wtf? Plan filmowy?

Odprowadziliśmy J.J. i Karola, a ja z Marcinem jeszcze wróciliśmy na miasto. Ludzi było więcej niż wczoraj, ale panowała dodatkowo taka dziwna agresja, które wcześniej była w klubach, dziś jest na ulicy też.

Ludzie śpiewają, ale te pieśni nie niosą radości. Piją i bawią się na ulicy, ale robią to w chyba złych humorach.
Laski chodzą z agresorem na twarzy, jedna nawet mnie próbowała z bara mijając 😀

Próbujemy nawiązać kontakt, ale nie ma z kim. Wszystkie laski zachowują się jak naćpane, bujają się po ulicy, zaczepiają ludzi i wszystkie krzyczą do każdego przekleństwa.
Co jest z tym Mielnem?

I wtedy poznaliśmy kogoś, kto dał nam odpowiedź.
Odpowiedź, która wyjaśniła WSZYSTKO.
Wyjaśniła wszystkie te dni.
Wszystko stało się nagle jasne.

Nagle rozumieliśmy już, skąd puste Mielno za dnia i tak pełne w nocy. Rozumieliśmy dlaczego wszyscy tak dziwne reagowali w klubach na nas.
Zrozumieliśmy skąd te agresywne reakcje na nas i dziwne, nawet jak dla mnie, sytuacje.

Otóż, Mielno było puste na plaży i pełne w nocy i agresywne, bo… tylko osoby pracujące były tu zwyczajne.
+ trochę nieświadomych wczasowiczów, jak my.

W tym czasie do Mielna zjechało pełno pseudokibiców (oraz ICH LASEK) z Poznania i Warszawy… a, i że podobno jedni nie lubią drugich.

I są nastawieni anty na cały świat, jak nie widać że jesteś od nich, to będą zdziwieni że nie boisz się odzywać, te dziewczyny to patologia, a ich kolesie mają połowę znajomych w mamrze za pobicia i zabójstwa.

Aha, fajnie ;-D
To mieliśmy istny poligon, rodem dla komandosów. A ja dziwiłem się, że z nami nie rozmawiają…

Największą przemianę umysłową widziałem w Marcinie. Teraz jego przejmowanie się czymkolwiek trzeciego dnia wydawało mu się takie… że już więcej się nie powtórzy, nigdzie.

W ostatni dzień „nauka lewitacji” i wyjeżdżamy z Mielna. Jedziemy S3 na Zieloną Górę, więc dzisiaj impreza i grillujemy rybkę u mnie z dwoma Marcinami i J.J., bo Karol musiał rano w inna stronę Polski już jechać…

Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.10

Praktykę trzeba jeszcze rozszerzyć, pomimo że chłopcy umieją już dużo.
Z Karolem widzę się za 2 tygodnie na weekend winobraniowy u mnie, a drugi Marcin 2 tygodnie po nim.

Pierwszy Marcin już się zbliża.
Teraz jesteśmy już jedną drużyną. 🙂

Pozdrawiam
F.


PS: Jeżeli interesuje Cię to co czytasz,
możesz skorzystać z darmowego KURSU, jaki przygotowałem dla Ciebie, aby zebrać wiedzę w CAŁOŚĆ:.

Ten podręcznik jest CAłKOWICIE darmowy,
jednak dziĘki zawartej w nim wiedzy,
Twoje rozmowy z kobietą już NIGDY nie będą takie same.

Ten niezwykły materiał udostępniam tutaj:



Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.10
Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.10

Latest posts by F. (see all)

Dodaj komentarz