Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.4

ŚRODA,
Praktyka Popołudniowa…


Ok.
Wychodzimy w teren praktykować, uderzamy na centrum i główne wejścia na plażę.

Jest znacznie lepiej niż w nocy jeśli chodzi o ilość lasek, ale szału jakiegoś też nie ma jak na tę pogodę i miejsce, tym bardziej że w weekend wielkie zakończenie sezonu, czyli powinno być grubo, no nic, dopiero środa.

Tutaj pierwszy zonk.

Nawet już poznając laski bez jakiejś selekcji czy wybierania zauważam coś, co na tamten moment było dla mnie niedorzeczne, ale jak najbardziej prawdziwe.

Otóż opornie szło chłopakom nawiązywanie kontaktów z wszystkimi dziewuchami oprócz… tych pracujących.

K… zwykle jest odwrotnie, dziewczyny na wakacjach bawią się radośnie, a tu łatwiej w dziewczynach przy stoiskach z np. okularami wywołać emocje, bo te które chodzą jako wczasowiczki zachowują się jak w kraju muzułmańskim!

I to nie jedna, nie dwie, praktycznie każda jedna, co stanowi anomalię bo ciężko o identyczną statystykę w tylu przypadkach.

Moi chłopacy czasem nawet nie zdążyli wypowiedzieć do końca zdania na otwarciu, a wiem że żadnego błędu technicznego nie popełniali, z resztą trzeba być wybitnym, by na tym etapie coś źle zrobić.

No nic, pozostaje mi sprawdzić to samemu, tylko że… właśnie wchodzi piękna akcja z laskami przy butiku z okularami i ubraniami.

Marcin i Karol wywołują potężne pokłady radochy i zabawy w dziewczynach, trzecia (wysoka blondynka, imienia nie pamiętam) ma swoje stanowisko obok i tylko przygląda się, sprawiając wrażenie jakby chciała dołączyć, ale nie mogła tak sobie odejść.

Wraz z drugim Marcinem podchodzimy do niej, otwieram z mega radością i uśmiechem:
Widzę, że Twoje koleżanki podrywają mi kolegów, Ty też taka jesteś czy to one tylko…?

Dziewczyna zaczyna się cieszyć (prawidłowa emocja bezpośrednio po otwarciu) i bije się ze mną na słowa, że to oni podrywają jej koleżanki, itd.
Marcin pyta co z imprezami, czemu tak słabo wczoraj i prowadzi chwile rozmowy na zbudowanej już emocji.

Podchodzi jakaś klientka, zajmuje jej uwagę, dziewczyna musi odejść kilka kroków.
Mówię do Marcina: „Teraz zobacz. Powiedziała nam, że dzisiaj impreza będzie w klubie Bajka. Temat wyczerpany. Zobaczymy czy sama z siebie do nas wróci po skończeniu z klientką, bo jest kilka kroków od nas. Po tym poznasz, że jest zaangażowana już. Ja obstawiam że wróci, bo dostała właściwe emocje w zasadzie od początku.

Jesteśmy tam i rozmawiamy we 2 bo (oficjalnie) czekamy na chłopaków, podczas gdy oni mają stoisko obok radochę z laskami w najlepsze.
Klientka odeszła, podeszła szefowa, szefowa odeszła, laska stoi.

Mija może 7-8 sekund, podchodzi energicznie do nas te parę kroków i mówi:
No, także dzisiaj sugeruję Bajkę.” i uśmiech. 😉

I czeka na odpowiedź.

Ja i Marcin spojrzeliśmy na siebie wymownie, kontynuuję interakcję z blondynką, teraz się już nie da spieprzyć, no nie da się po prostu już.

Ja to wiem, że ona chce kontaktu z nami, tylko ma problem o czym rozmawiać bo się nie znamy, dlatego wróciła i powiedziała cokolwiek, więc zaczynam jej pomagać.

Nagle blondynka dodaje:
A ja tu muszę jeszcze 3h być, ja o 21 kończę…

Informacja kiedy kończy pracę nie była po nic.
To jest jasne, z resztą nic mnie nie dziwi, prawidłowości emocjonalne i tyle, przecież co my tak naprawdę pogadaliśmy…

Żadnej treści tak naprawdę nie było, ani jakiejś rozmowy na konkretny temat ani nikt z nas nic jej nie opowiedział, ani ona nam… same emocje, cieszy się i nie może wystać.

Zauważam, że laska od początku gnębi oralnie biały patyczek po lizaku, gryzie go nieopieszale!
Mówię do niej dalej budując emocje: „Miałaś kiedyś chomika?
Ona w śmiech i zdziwienie, czemu pytam.

Jadę dalej: „Wiesz, ja kiedyś miałem dwa, chomiki tak mają że muszą ciągle coś gryźć najlepiej drewniane patyczki, bo ich zęby rosną cały czas i muszą je temperować, zauważyłem że robisz to samo, więc...”

Laska prawie leży, aż wyjęła na chwilę patyk bo już nie dała rady z zamkniętą buzią się śmiać.
Emocje, emocje, emocje, emocje i… uwaga – czas jej to przynajmniej na chwilę zabrać!

W tym momencie chłopaki żegnają się z dziewczynami obok, tylko widzę jak ta mała czarna zmieniła kolor na buzi na czerwony, dzięki nieustannemu cieszeniu się.

Tak naprawdę liczyło się to, że pojawiliśmy się znikąd, wywołaliśmy w nich masę pozytywnych emocji i w samym apogeum nagle odchodzimy.

To bardzo wzmacnia emocje, kiedy wracasz. Daje lepszy efekt, niż jakbyśmy cały czas tam byli.
Możemy sobie na to pozwolić, bo skoro pracują przy tych stoiskach, to wiemy gdzie ich szukać.

Jeżeli nie masz pewności, to nie ryzykuj, dasz jej poczucie straty później, kiedy już wymienicie się numerami.

Gdy pojawiasz się ponownie, a wcześniej przez 100% sekund swojej obecności pompowałeś mocne pozytywne emocje, otrzymujesz piękną reakcję kiedy ona Cię znów zobaczy.

Poza tym taką przerwę fajnie zrobić JEŚLI masz pewność, że tą dziewczynę znajdziesz bez problemu – ponieważ choćby pierwszy kontakt trwał 10minut, za drugim razem ona postrzega Cię na poziomie podświadomym jako „chłopak, którego pamiętam”, a nie „koleś którego nie znam”.

Więc zamiast cisnąć 30minut lepiej zrobić przerwę, zabrać jej to, po to by jej to dać ponownie, wtedy kolejne 20minut jest znacznie efektywniejsze.
Ma to też znaczenie w dalszych krokach, kiedy przyspieszasz budowanie głębi emocjonalnej, czyli więzi między wami, nie tylko zabawy.

Aha, to działa wtedy i tylko wtedy gdy w pierwszym czasie ciśniesz w nią mocne pozytywne emocje, bo na emocjach neutralnych uzyskasz co najwyżej reakcję: „o, znowu ten”.

Idziemy coś zjeść i do pokoju, chwila odpoczynku i analiz. W zasadzie na tamten moment zapomniałem o tej dziwnej anomalii jeśli chodzi o wczasowiczki.

Padł natomiast świetny pomysł co dalej z blondynką. Mówię do chłopaków, że teraz pocisnę emocje po całości… teraz naprawdę będzie grubo… kupię lizaka i jej zaniosę, żeby miała nowy patyczek, bo tamten już wczoraj miał wyraźnie dość!

Następnie pokażę jej, że mi się podoba by dać jej poczucie pewności i komfortu (ale nie słowami!) i rzucę jej opcję, żebyśmy poszli na piwo na plażę, że przyjdę po nią kiedy skończy pracę.
A przed propozycją dam jej eksplozję radości tak, że z butów wyskoczy, więc jej odpowiedź na tę propozycję już znam i wy też.

Teraz sęk w tym, żeby jej koleżanki też poszły i mamy już grupowo co robić.
Bo nie widzę na takim szkoleniu sensu w tym, że ja z nią pójdę na plażę dotykać muszelki, a wy nie.
Na takie coś to mi szkoda tutaj czasu szkoleniowego, to wy macie tu mieć efekty, ja się niczego tutaj nowego nie nauczę raczej, tylko po raz n-ty zrobię to samo.

Chodzi o to, żebyście dzięki temu że ja z nią będę na tej plaży mogli działać z jej koleżankami, tak żebym widział i słyszał w sposób naturalny, bo będziemy jednym gronem.
A odejść na chwilę do sklepu zawsze z nią mogę jeżeli będę potrzebował jakiś moment izolacji, zgadza się?

Nie zrobiliśmy jednak tego, ponieważ poszliśmy na następny dzień i one nie pracowały tego dnia, nie było ich. W następne dni zabrakło nam już czasu na to żeby biegać za odświeżaniem takich krótkich akcji sprzed dni…

Czekał nas ostatni wieczór przekonania o tym, że wczasowicze i wczasowiczki w Mielnie są normalni i że nie dzieje się tu nic dziwnego.
To były ostatnie godziny tej miłej iluzji.

CDN…

Pozdrawiam
F.


PS: Jeżeli interesuje Cię to co czytasz,
możesz skorzystać z darmowego KURSU, jaki przygotowałem dla Ciebie, aby zebrać wiedzę w CAŁOŚĆ:.

Ten podręcznik jest CAłKOWICIE darmowy,
jednak dziĘki zawartej w nim wiedzy,
Twoje rozmowy z kobietą już NIGDY nie będą takie same.

Ten niezwykły materiał udostępniam tutaj:



Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.4
Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.4

Latest posts by F. (see all)

Dodaj komentarz