Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.5

ŚRODA,
Praktyka Wieczorowa…


Idę z Marcinem i rozmawiamy o jego rozwoju. Kilka metrów przed nami drugi Marcin z Karolem w drodze zaczepiają mijane grupy i sprawiają im sporo radochy, Karol ma zbyt dużą energię w porównaniu do ludzi wracających do domu, ale to dobrze, bo idziemy na miasto, a nie spać. 😉

Jesteśmy na rynku blisko plaży, dzisiaj w końcu się coś dzieje, są ludzie, są laski, no wreszcie!
Przede mną 3 diablice z rogami, wieczór panieński. Biorąc pod uwagę że mają wieczór panieński i kręcą się po ulicy, mamy ogromną szansę je drugi / trzeci i kolejne razy spotkać.

Zagaduję je więc po ogień i z fajną energią rzucam kilka zdań, radość w laskach większa niż zanim ognia chciałem, żegnamy się i idziemy dalej do przodu.

Marcin i Karol na moment odłączają się do sklepu po flaszkę na ten wieczór, co umożliwia nam dalej rozmawiać na tematy, których potrzebuje Marcin.

Nagle… diablice idą, wiedziałem!
Warto było nie ciągnąć kontaktu za pierwszym razem, teraz już w głowie mają „pamiętamy ich”, zamiast „obcy nieznajomi”.

Zabieramy je na Instant (natychmiastowa randka / spotkanie). Rzucamy diablicom z 2-3 zdania, po czym mówię:
Idziecie w tamtą stronę?” (pytanie retoryczne, ale odpowiedziały)
W takim razie nas odprowadzicie. Chłopaki właśnie poszli do sklepu po flaszkę i chcemy ją wypić na plaży, sugeruję że wypijecie ją z nami„.

Laski jak najbardziej chętne, jakże inaczej być mogło. Dołącza Karol z Marcinem i wspólnie idziemy na plażę, siadamy przy wejściu i teraz tak…

Jedna siedzi na najniższym schodku, w zasadzie pół-leży i celowo układa się tak, że ma ze mną dość konkretny dotyk moich i jej nóg, niby przypadkowo splecionych w swym zamyśle, ale ten dotyk czuję niemałą powierzchnią ciała i jest silny, nie przeszkadza jej w niczym.

Nawet jeśli to przypadek, to po pierwsze ułatwia rozwijanie dotyku, a po drugie zupełnie jej nie przeszkadza, a przecież na pewno to czuje.
Oznacza to, że dziewczyna czuje się komfortowo kiedy czuje jak się dotykamy (bo to się od takich mało ważnych dotyków zaczyna).

Jednak widzę, że Marcin siedzi w takim miejscu i nie ma jak tego już zmienić, że jeżeli nie rozwinie interakcji właśnie z nią, to z tamtymi dwiema nie ma jak.

Eliminuję więc ten dotyk i przestaję z nią rozmawiać, Marcin wjeżdża z rozmową, za jakiś czas z dotykiem, idealnie!

Karol rozmawia z dziewczyną nr 2, która siedzi po jego prawej i nikt nie wie po co nagle rzuca do niej na temat jednego z nas, że „kolega się naje*” w domyśle „ignoruj go”, tyle że każdy był jeszcze trzeźwy, a flaszka plażowa dopiero co została otwarta.

Niestety nie dosłyszałem ich rozmowy przed tym, domyślam się że dziewczyna w rozmowie z nim zaczęła nawiązywać do kogoś z nas, więc chyba chciał odzyskać jej uwagę.
Poważny błąd, chociaż intencji na pewno nie miał złej.

Jeżeli próbujesz obniżyć czyjąś wartość werbalnie, to tak naprawdę w oczach kobiet obniżasz tylko swoją.

Jeżeli próbujesz celem przebicia się obniżyć wartość swojego kolegi, to tak naprawdę obniżasz jedynie swoją wartość i to kilkukrotnie bardziej, bo uczysz kobietę, że ludzie którymi się otaczasz są do dupy, co stawia Cię w dziwnym świetle.

Zamiast tego, kiedy w grupie podnosicie sobie wzajemnie wartość, wszyscy w oczach kobiet zyskujecie.
To proste, ja nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem fantastyczny z jakiegoś powodu, bo kobiety taki komunikat odrzucą, nie uwierzą nawet jakby to była najprawdziwsza prawda.

Ale kiedy powiem w ten sposób o kimś innym niż o sobie, czyli np. o Tobie, to podnoszę Twoją wartość i przy okazji swoją, bo komunikuję że otaczam się wartościowymi ludźmi i wiem za co ich cenię.

Kilka minut później Ty robisz to samo, z tym że teraz mówisz coś pozytywnego o mnie i jest OK.

Wódka krąży, emocje się rozkręcają, zabawa trwa.
Rozmawiamy, rozmawiamy i nagle… Karol odpuścił dziewczynę nr 2 i jeździ dłonią pannie młodej po kolanie i za kolanko, a ona się cieszy i mu jeszcze nóżkę nastawia, żeby miał wygodniej.

W tym czasie Marcin pode mną testuje komunikację emocjonalną na dziewczynie, jej cała postawa się zmienia, a Marcin w szoku i zaskoczony, jaka w tym jest moc.

Karol zbyt szybko rozwija ten dotyk, poprawnie, ale to się w którymś momencie spotka z oporem laski. Jednak jestem zachwycony jego odwagą i luzem!

Dlaczego? Bo jak do mnie przyszedł na 1 dzień w Sopocie, to na początku czuł ścisk w gardle gdy miał podejść i zagadać do dziewczyn. A powiedzieć coś znacząco odważnego? Nie było opcji.

Więc… macanie panny młodej po kolanie, udzie, piersiach, obejmowanie jej z radosną i zadziorną miną i to przy jej koleżankach po nie więcej niż 30 minutach znajomości, uważam za spory krok we właściwym kierunku w jego rozwoju względem odwagi wobec kobiet, a korekta techniczna to już pestka 😉

Z drugiej strony żal mi jej przyszłego męża, bo w końcu co by do niej Karol nie mówił czy nie robił, to ona też ma mózg, chyba.

Z tym że rozjechała się logistyka, bo o ile pierwszy Marcin miał w miarę oczywistą sytuację i leciał z tą laską dalej, o tyle Karol na początku rozmawiał z drugą dziewczyną.

Gdyby tego nie zmienił, drugi Marcin miał koło siebie pannę młodą (siedziała między Marcinem a Karolem).
A tak Marcin nie miał co robić, ale co istotniejsze, trzecia koleżanka się nudziła.

Tyle co ja z nią mogłem pogadać przez dwie osoby nas dzielące, nie zadowalało jej. Każdy się do niej po trochę odzywał, ale jej koleżanki miały rwanie, a ona nie.

Rzecz w tym, że w przeciwieństwie do swoich koleżanek ona nie była jakaś super urodziwa, co może świadczyć o kompleksach, więc takiej lasce trzeba poświęcić więcej uwagi w towarzystwie, bo ona czuje się gorsza.

Wtedy może łatwo dojść do podręcznikowego efektu – kiedy negatywna emocja przebije dotychczasową radość ogólną płynącą z tego że jesteśmy w jednym gronie, taka osoba to grono rozbije i odejdzie, żeby przestać czuć się źle.

Tak też się stało – nic nie mówi kilka chwil, nagle wstaje i do koleżanek „idziemy…!”, a one dwie jak na rozkaz, zmiana minek, wstały i bez dyskutowania z nią poszły.

Teraz czas na korektę dla chłopaków.
Jestem przekonany, że mówiłem im dzisiaj zanim zaczęliśmy materiał z II-stopnia o tempie rozwijania dotyku, o braniu pod uwagę logistyki ZANIM wybiorą gdzie usiądą i o wzajemnym budowaniu sobie wartości.

Tak samo baczna obserwacja kto z kim ma dotyk. Mi akurat ta laska do szczęścia potrzebna nie była i byłem zadowolony, że miałem opcję oddać ją Marcinowi, ale za chwilę taka gafa może zdarzyć się w polu już beze mnie i po co sobie utrudniać.

I tak jestem z nich zadowolony, ale nie mogę tego okazać, bo zignorowali ważne rzeczy, które mówiłem za dnia.

Gdyby tego przestrzegać, Karol mógłby spokojnie rozwijać dotyk dalej, może robił to szybko, ale za to bardzo płynnie i konsekwentnie, także nie mogę w 100% wykluczyć bzykania, nawet jeśli ona postawiła sobie na ten wieczór granice, to jej umysł logiczny znajdzie uzasadnienie żeby tą granicę zmienić, kiedy tylko popłynie właściwy poziom emocji.
A tu wiele nie trzeba.

Chłopaki dostają ode mnie ostrzejszą reprymendę za to, że mnie nie słuchają, a pochwalę ich dopiero jutro rano.
Muszą teraz zapamiętać, że jestem ZŁY jeśli się mnie nie słucha i muszą zapamiętać też, że bardzo nie lubią kiedy jestem zły.

Pogadali, to idziemy schodami do góry w miasto i tak oto nagle kolejna interakcja na końcu schodów. Dziewczyna była z facetem, który okazał się kolegą.

Rozmawiamy chwilę w gronie, następnie Marcin zaczyna masować jej łydki wykolejając jej umysł świadomy w jakąś historyjkę, jak gdyby tylko przytaczał coś i pokazywał o co chodziło, piękne zagranie, dotyk wchodzi coraz bardziej.

Drugi Marcin ulatnia się zjeść, a Karol uderza do klubu i my do niego dołączymy. Ja zostaję z Marcinem żeby ogarniać co robi i aby nie wyglądało śmiesznie, że go wszyscy kumple zostawili, bo wtedy zacznie to wyglądać tak, że mu zależy.

Umawiamy się na budowanie bałwana na plaży jutro. Mówię jej i Marcinowi, żeby sobie kontakt wymienili i zobaczymy rano o której wstaniemy.

Dziewczyna wyciąga telefon i daje go mi (chociaż ma dalej do mnie znacznie) i wraca do Marcina by dalej macał nogę. Taka sytuacja oznacza, że Marcin podoba się jej więc ona specjalnie wymienia numer ze mną, a nie z nim, bo chce na nim wywrzeć reakcje.

Gdyby miała go gdzieś, nie trudziłaby się zmieniać pozycji i podchodzić krok do mnie.
Swoją drogą, widzę że jej kolega zaczyna się nudzić i namawia by już szli, także przejmuję go i rozmawiam sobie z nim, przy okazji go powoli i konsekwentnie odsuwam od nich.

Po tej akcji dołączamy już w trzech do Karola i widzimy, jak się później okazało PIĘKNĄ ILUZJĘ, że Mielno jednak żyje, że jest pełno lasek fajnych (acz wszystkie <25), że impreza na całego.

I z tą świadomością zostajemy do jutra, bo 5min po naszym wejściu zapalają się światła i DJ życzy wszystkim dobrej nocy. Dopiero jutro okaże się, jak bardzo teraz mylimy się myśląc, że mamy takie piękne pola do działania.

Wychodzimy z niedosytem, sprawiającym że nie możemy się już doczekać jutrzejszego wieczoru.
Gdybyśmy wtedy wiedzieli, jak zgubny się okaże…

CDN…

Pozdrawiam
F.


PS: Jeżeli interesuje Cię to co czytasz,
możesz skorzystać z darmowego KURSU, jaki przygotowałem dla Ciebie, aby zebrać wiedzę w CAŁOŚĆ:.

Ten podręcznik jest CAłKOWICIE darmowy,
jednak dziĘki zawartej w nim wiedzy,
Twoje rozmowy z kobietą już NIGDY nie będą takie same.

Ten niezwykły materiał udostępniam tutaj:



Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.5
Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.5

Latest posts by F. (see all)

Dodaj komentarz