Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.7

CZWARTEK, Dzień Trzeci
PRAKTYKA NOCNA
– „Wiedźmy i Armia Pasterza”

 

Uderzamy na nocną praktykę na miasto. Dzisiaj może być tylko identycznie jak wczoraj lub jeszcze lepiej, słabiej z pewnością nie będzie.
I tutaj racja, jeszcze więcej ludzi, jeszcze więcej lasek, uderzamy do klubu z którego z niedosytem wyszliśmy wczoraj.

Teraz będzie Zonk.
Marcin z Karolem przez pierwszy kwadrans nakręcają sobie jeszcze emocje, trochę parkiet, trochę kontaktów wzrokowych.

Ja z drugim Marcinem poszliśmy do drugiej części klubu, gdzie jest ciszej i pełno ludzi wychodzi zapalić.

Aha, wszyscy jesteśmy ubrani bardzo dobrze i jednocześnie pasuje to do pewnych standardów jakie widzimy w Mielnie, czyli nie wyglądamy jak z innej bajki, tylko dobrze i w kontekście, energia i uśmiechy od ucha do ucha.

Wysyłam Marcina do dziewczyny która stoi i pali sama. Rzecz jasna nie jest sama na imprezie, ale szybko okaże się z kim, często można tym sposobem łatwo w grupę koleżanek wejść z tą różnicą, że wprowadza Cię w grupę jedna z nich i wtedy te koleżanki nie mają dystansu.

Marcin odbija się od niej jak kauczuk, laska mina grobowa, a sekundę temu miała radość na twarzy.
Co on jej powiedział?
Ok, statystyka, jakiś % zawsze taki będzie, norma.

Sytuacja się powtarza i w tym momencie odnajdują nas Karol i drugi Marcin mówiąc, że nie wiedzą co jest, ale żadne laski nie chcą rozmawiać i dziwnie zmieniają im się twarze gdy się próbuje, nie tak normalnie, tylko jakoś inaczej, ale że idą to jeszcze sprawdzić i jak coś za kwadrans tutaj.

No dobra, najwyżej klub zmienimy.
Tylko jakoś nie mogę w to uwierzyć, za dużo tutaj jest osób by reakcje były jednakowe.

Osób jest na tyle dużo w tej części klubu w której byli, że nie ma opcji żeby jakoś wytłumaczyć tyle zlewek z rzędu. Ja wiem, że jest to wręcz nieprawdopodobne statystycznie.

Zostałem więc z Marcinem i w takim razie podbijam do 3 lasek razem z nim z jakimś autopilotem, ale teraz naprawdę już nie pamiętam od czego zaczęliśmy temat.

W każdym razie nie ma zlewki, z tym że dziewczyny takie stonowane, niby uśmiechnięte ale ten uśmiech nie jest napełniony emocjami, przy czym to jest otwarta droga do emocji z pompą za ok. 10 minut.

Szczerze? Nie tracę czasu, one nie są jakieś inne od pozostałych lasek w klubie, a ich energia nie porywa, kończę więc spontaniczną pogawędkę przybijając im piątki.

Chcę na ten moment tylko potwierdzenie, że ludzie w klubie nie są dziwni, jak sugerowała jeszcze chwilę temu obserwacja.

Tak więc po pożegnaniu nie odchodziliśmy, tylko odwróciliśmy się tyłem do nich i wymieniamy pomysły, 10 sekund później laski poszły na parkiet – ponieważ to my z nich zrezygnowaliśmy i w następstwie tego one poszły, stały tak długo jak my tam byliśmy, bez nas tamto miejsce przestało być dla nich już atrakcyjne więc poszły.

Czyli 100% w normie.

Teraz nie pamiętam szczegółu, ale wiem że przed moim kolejnym podejściem Marcin otworzył ze mną inne dziewczyny (z tym że ja byłem jako dodatek do Marcina) i skończyło się natychmiastową ucieczką lasek.

No dobra, to teraz ja idę sam, bo to wszystko jakieś dziwne, a jak będziemy razem to się nie dowiem gdzie szukać przyczyny, bo szczerze, jak dla mnie nie było błędów.
Błąd może być, jeśli otworzyłeś i jest fajnie i po kilku chwilach przestaje być fajnie – wtedy jest to Twój błąd.

Widzę 2 roześmiane i wesołe dziewczyny, właśnie kończą palić fajkę. Podchodzę z uśmiechem „Dziewczyny, macie ognia? Nasz właśnie na emeryturę przeszedł”, a one nagle wybitna agresja na twarzy (w tym samym ułamku sekundy u obu) i pada oschłym tonem odpowiedź: „My nie palimy”, obróciły się na pięcie i poszły.

;-D

Haha!
Śmiejemy się z tej sytuacji z Marcinem, bo z całym dystansem, ale 1:0 dla nich za tupet i pomysłowość. W tym czasie ludzie się rotują.

Czemu nas nie chcą? Nie wiem, w sumie czy to ważne…? To co się tutaj dzieje jest na swój sposób genialne nawet dla mnie… ;-D
Zabawa stała się przednia.

Widzę zupełnie inne 2 dziewczyny, właśnie przygaszają fajki. Idę do nich po ogień, bo nota bene rzeczywiście go nie mamy. Reakcja lasek? Mina grobowa i odpowiedź: „My nie palimy”.

Więc to nie była kreatywność.
To jakiś plan filmowy? Wszyscy te same teksty?

Wcześniej zwróciłem automatycznie uwagę, że te drugie dziewczyny nie znały tych pierwszych, ponieważ widać to było gdy te pierwsze idąc do parkietowej części klubu przeszły obok tych drugich jak grupy obce.

  1. Skąd więc te same teksty wśród nieprzenikających się gron?
  2. Dlaczego wszystkie laski robią minę zabójcy?
  3. Czemu wszyscy są radośni dopóki się do nich nie odezwiesz?
  4. Co dokładnie powoduje tak silną zmianę emocji?
  5. Dlaczego nie są obojętne, tylko z radości w agresję, dosłownie jakbyśmy istnieli już w ich pamięci negatywnie?
  6. Jakim cudem reaguje tak miażdżąca większość na nas?

Na te pytania poznamy wyczerpującą odpowiedź i to taką, której się kompletnie nie spodziewamy, jednak to się stanie dopiero ostatniej nocy.

Od tego momentu MOJE EMOCJE poszły z pompą!
To już nie było dla mnie szkolenie jak każde, na którym każdemu daję patenty „kopiuj-wklej” i rozwijam dalej.

W tym momencie poczułem się z chłopakami jak w jednej drużynie, w której odkrywamy coś na nowo, bo ja mam pytania i muszę wyrobić z praktycznych działań odpowiedzi, bo ich nie zna, coś nowego jak na etap podejścia, haha może najpierw przetrenuję sobie misję z braniem ognia? ;-D

To naprawdę było urocze.

Wraca do nas Marcin z Karolem. U nich jest identycznie, co tym bardziej mnie zadziwia, bo statystyka jest bezprecedensowa.

W tym momencie powoli coraz mniej śmieję się z tego cyrku, a coraz bardziej intryguje, chcę NAPRAWDĘ wiedzieć dlaczego, już mniejsza o te laski, ale ja MUSZĘ to rozgryźć, MUSZĘ się dowiedzieć, bo to dla mnie coś zupełnie nowego.

  • Dlaczego wszyscy reagują tak, jakby mieli jeden wspólny umysł?
  • Czy my w jakiejś ukrytej kamerze jesteśmy?

Ja sobie dawno już wszystko skracam, upraszczam, testuję sobie uwodzenie snajperskie, czyli np. nakręcam na imprezie laskę ze wspólnego boksu na siebie bez prowadzenia z nią jakiejkolwiek rozmowy (16 zdań przez całą imprezę) tak,
aby nikt nie mógł niczego w towarzystwie zarzucić, bo „przecież nawet z nią nie rozmawiałem na tej imprezie”,
odtwarzam to w innej okoliczności do której umiem to skopiować i też działa zadziwiająco,
a tutaj nie mogę dostać ognia od lasek??

WTF?

No nic tylko się do dymisji podać. ;-D
Poczułem się jak za starych, dawnych czasów, kapsuła czasu po prostu.

Zwłaszcza epicka była mina Marcina który był w lipcu na SU Sopot 2014, ponieważ tam chłopaki dostali zadanie wbić do lasek i zrobić wszystko co tylko możliwe (oprócz dotykania i przeklinania), aby laski ich wręcz wypieprzyły stamtąd. Aha, i mogli mówić do nich co chcieli, ale tylko o rzeczach pozytywnych.
Szczerze?
Bardzo trudno było im uzyskać od dziewczyn w Sopocie negatywne reakcje.

A tutaj? Wystarczyło podejść.

Uznaję, że skoro ja tutaj nawiązuję rozmowę z tylko 1 gronem  kobiet na 4 podejścia, to oni tym bardziej nie mają tu szans.

Zmieniamy klub, bo to nie jest normalne, to jest jakaś dziwna anomalia, nigdy w życiu nie widziałem czegoś podobnego.

Wchodzimy do innego klubu położonego w pewnej odległości od pierwszego miejsca. Bardzo dużo facetów w porównaniu do ilości kobiet, ale nam dużo nie trzeba, zakładając normalne warunki.

Cóż, w tym klubie jest… identycznie!
No to już jakaś masowa telepatia chyba zachodzi, albo nas wszyscy rozpoznają, ale niby jak skąd? Takie założenie też nie miało sensu.

Mówię chłopakom, że ja idę SAM do JEDNEJ laski i jeżeli znowu będzie to samo, to zacznę rozważać jakieś nadprzyrodzone działanie energetyczne i trzeba będzie księdza znaleźć…!

CDN…

Pozdrawiam
F.


PS: Jeżeli interesuje Cię to co czytasz,
możesz skorzystać z darmowego KURSU, jaki przygotowałem dla Ciebie, aby zebrać wiedzę w CAŁOŚĆ:.

Ten podręcznik jest CAłKOWICIE darmowy,
jednak dziĘki zawartej w nim wiedzy,
Twoje rozmowy z kobietą już NIGDY nie będą takie same.

Ten niezwykły materiał udostępniam tutaj:



Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.7
Obóz Uwodzenia Kobiet W Mielnie cz.7

Latest posts by F. (see all)

Dodaj komentarz