Trudne sprawy – o co jej chodzi?

Jedna sprawa działa mi na nerwy u dziewczyn. Poznałem dziewczynę, młodą ale ogarniętą, ładną ale z głową na swoim miejscu. Tak mi się wydawało.

Pierwsze spotkanie – godzina, badanie siebie nawzajem, szczerze mówiąc miałem nie dzwonić już do niej. Drugie spotkanie – doszło do niego, bo laska odezwała się po kilku dniach a ja pomyślałem ‚OK damy jej jeszcze jedną szansę’. I się opłacało, bo była mocno zainteresowana – sporo się o mnie ocierała, dotykała, spojrzenie, uśmiech, komplet. Trzecie spotkanie – zaprosiłem ją po kilku dniach na mecz kosza, bo oboje lubimy ale przyszła zimna w stosunku do mnie, nieco obojętna. Opieprzyłem ją na początku, powiedziałem, że nie podoba mi się ten brak jakiejkolwiek chęci rozmowy i zaangażowania. Podziałało, ale znowu tylko na chwilę. Po trzeciej kwarcie meczu nie wytrzymałem i powiedziałem, że muszę się przejść choć wcześniej zaproponowałem jej wyjście, kawę i rozmowę (odmówiła). Po tym jak wyszedłem, dla niej było już wszystko skończone.

OK, wyszedłem, czyli generalnie miała średni dzień (zapytałem ją wcześniej czy wszystko OK) i ja jeszcze obwiniłem ją za średniej jakości spotkanie – niebezpośrednio przez właśnie to wyjście w połowie randki. Miała powody by się wkurzyć. Poza tym mogło być 100 innych spraw dlaczego się zachowywała tak a nie inaczej. Nie ta, to inna, łapię to. Chcę tylko zrozumieć i oszczędzić sobie samemu nieco złych doświadczeń – skąd się to bierze? Jak na takie ‚nagłe niezainteresowanie’ reagować? Jak się zachować/co mówić?

Dopowiem tylko, że nie pisałem/nie dzwoniłem do niej między spotkaniami, na jej pojedyncze smsy odpisywałem po kilku godzinach, obojętnie lub po prostu jednym zdaniem więc wydaje mi się, że nie powodem nie mogła być moja ciągła dostępność, brak tajemniczości czy tryb ‚needy’. Po całym zajściu na swoim twitterze dziewczyna podrzuciła wpis o treści: „najgorszy dzień w moim życiu. nienawidzę się 🙁 …. „

Pozdrawiam, Paweł.

OK, jej zachowanie jak dla mnie jest zgodne z logiką z jaką biegnie kobieca percepcja.
Po męsku tego nie ogarniesz, bo nie połączysz sensu.
W męskim toku myślenia, stymulantami do zmieniania już istniejącego stanu rzeczy są nowo następujące wydarzenia bezpośrednie, czyli takie które możemy na logikę opisać wskazując przyczynę i skutek, bo tak umysł pojmuje sedno rozwijającej się sytuacji – że przy niezachodzących nowych bodźcach nie następuje zmiana, a kiedy bodźce zaczną zachodzić stan rzeczy zmienia się w oparciu o nie.

Ale ona nie jest facetem.

Coś rozwinęło się między wami. Jej na tym bardzo zależało, bo była wyraźnie wyczulona emocjonalnie na Ciebie. Z resztą jej inicjatywa o tym świadczy. Bardziej od tego zależało jej na czymś jeszcze. W niej uczucie utrwalało się do ówczesnego stopnia nie jedynie podczas spędzanego fizycznie czasu, a przez resztę godzin które miała bez Ciebie. Leżała na łóżku i fantazjowała o Tobie i jej razem, wedle jej wewnętrznego życzenia. Tamten Ty to projekcja, naniesiona – poprzez ujednolicenie – na tego Ciebie, którego zna ze spotkań.

Dziewczyna ujednolica sobie to w jeden wizerunek i broni się przed każdym elementem rzeczywistości zewnętrznej, który mógłby jej to podważać. Nie tyle treść wyobrażeń, bo wiadomo że były wyobrażone, tylko PRAWDA EMOCJONALNA jaka została tym zbudowana i utrwalona w jej głowie.

To tak jakby „zaczynała być” z obca osobą i marzeniami na jej temat.
Żyje przeplatanym światem rzeczywistym i światem swoich wyobrażeń względem faceta, w imię tego postępuje często naiwnie. Jednak ta naiwność widoczna jest jedynie z obiektywnego logicznego toku rozumowania, dla niej jej działania, decyzje i przekonania są zgodne z JEJ PRAWDĄ EMOCJONALNĄ, a nie wynikiem rozważania logicznego.

Kiedy rzeczywistość da jej kopniaka, w postaci zauważonej przez nią rozbieżności między jej światem wewnętrznym, a rzeczywistym, zaczyna czuć się zraniona, bo ktoś jej odbiera jej piękny świat!
Sama obawa takiej ewentualności, pod wpływem podejrzenia już daje jej te emocje. Czuje się zagubiona, odtrącona i zła sama na siebie, obwinia się za to co sobie wyobrażała, teraz rozumie już że nie miała powodów by w ogóle oczekiwać swoich wyobrażeń naprawdę, itd.

Taka sama reakcja emocjonalna pojawi się za każdym razem, gdy SOLIDNY bodziec z rzeczywistości realnej wniesie ZABURZENIE względem ładu jej świata wewnętrznego (czyli rzeczywistości dopowiadanej fantazjami bez wad, tzw. świat przeplatany). Jeżeli jakaś przyjaciółka weźmie ją na 2h pranie mózgu, będąc np. w głębi zawistna o nią (laski tak mają), to może potrząsnąć jej świat o ziemię, mocno argumentować, zaburzyć spójność jej toku pojmowania i poprowadzić do przyjęcia odmiennego obrazu rzeczywistości.
Po czymś takim dziewczyna która poszłaby na spotkanie z Tobą, nie wiedziałaby czy ma płakać, czy uśmiechać się, co ma mówić ani co zrobić. Ale wydarzenie nie musiało dotyczyć was.

Coś zaburzyło jej emocje i to na tyle, że była na to mocno wyczulona. Na jakie aspekty w życiu ona mogła być aż tak dotkliwie wyczulona? Jest ich maksymalnie parę.
Coś się stało i wiązało się to z jedną z tych paru wrażliwych aspektów, w innym wypadku reakcja emocjonalna nie byłaby aż tak silna. Zostaje więc bardzo mało kombinacji.

Kobieta zachowuje się w danej chwili, nie pod dana chwilę, nie pod logikę dotychczasowych zdarzeń, ale pod emocje która odczuwa wewnętrznie.
Coś ją mocno dotknęło osobistego i wywołało zamknięcie w sobie, przykrość. Przyszła na spotkanie, choć normalnie by nie przychodziła. Tak bardzo jej zależało, żebyś jednak nie pomyślał o niej źle, że nie przychodzi, że odwołuje, bała się że pomyślisz, że jesteś dla niej małostkowy.
Więc przyszła, ale nie potrafiła się odnaleźć.
Ona nie załapała zdołowanego stanu emocjonalnego (objawianego zamyślaniem, małomównością, brakiem uśmiechu, opryskliwością) tam na miejscu, w wyniku waszego spotkania, w wyniku waszych dotychczasowych spotkań, w wyniku tego co mówiłeś czy robiłeś, dlatego tego nie pojąłeś.
A ona była czymś wyraźnie przejęta. Nie czuła się gotowa/odważna mówić o tym, wolałaby aby wasze spotkanie zabrało ją z tych smutnych chwil do radosnego świata.

Ty się wkurzyłeś na nią. Dobiło ją to. Poczuła się beznadziejnie, że tym jaka jest zepsuła to. One nie kontrolują odruchu emocje->decyzje=zachowanie, mężczyźni decydują przez analizę i intelektualną kalkulację wartości merytorycznych i tylko nowa treść może zmienić decyzję faceta, potrzebne są nowe dane, które zmienią sens poprzednio gromadzonych.
A u kobiet racjonalność decyzji i myślenia to ILUZJA, grająca jak kukiełka na zawołanie różnych, odmiennych od siebie stanów emocjonalnych. To jest poziom doświadczenia niczym wielu przenikających się osobowości, które mają inne zdania na wszelki temat, z jednoczesnym zaznaczeniem, że umysł kobiety aktywuje dziennie co najmniej kilka stojących ze sobą w jakiś sprzecznościach stanów osobowości = stanów emocjonalnych.

Dlatego później pisała, że nie pamięta już o co się pokłóciliście i zasugerowała, że tego jakby nie było, mając nadzieję że spotkacie się i będzie już fajnie, a o tamtym zapomnicie.
Bo merytorycznie nie było żadnych zdarzeń pomiędzy wami, które w sposób logiczny miałyby generować burzenie tego co między wami jest. Ale w wyniku spotkania, wasz stan relacji między wami uległ pogorszeniu.

Pozdrawiam
F.


PS: Jeżeli interesuje Cię to co czytasz,
możesz skorzystać z darmowego KURSU, jaki przygotowałem dla Ciebie, aby zebrać wiedzę w CAŁOŚĆ:.

Ten podręcznik jest CAłKOWICIE darmowy,
jednak dziĘki zawartej w nim wiedzy,
Twoje rozmowy z kobietą już NIGDY nie będą takie same.

Ten niezwykły materiał udostępniam tutaj:



Trudne sprawy - o co jej chodzi?
Trudne sprawy - o co jej chodzi?

Latest posts by F. (see all)

Dodaj komentarz